sobota, 17 stycznia 2015

Rozmowy w podróży

W pociągu siedzę sama rozwiązuję krzyżówkę czekam na odjazd pociągu.
W ostatniej chwili wpadają dwie panie najwidoczniej znajome tylko z pociągu wnioskując z dalszej rozmowy. Siadają naprzeciw mnie i zdyszane jeszcze spieszyły się żeby zdążyć przed odjazdem pociągu, zaczęły przyjaźnie rozmawiać. Już myślałam że nie zdążę na pociąg mówi blondynka do brunetki.                  Miałam księdza z wizytą i tak się zagadaliśmy siedział ze czterdzieści minut.
Brunetka
A o czym z księdzem można tak długo rozmawiać?
Blondynka
Nie wytrzymałam i wygarnęłam księdzu co mi leży na wątrobie.
Brunetka zdziwiona
Taaaaak?? A co się u was dzieje że trzeba księdzu  wygarniać?
Blondyna
Ach  żachnęła się, co pójdę do kościoła na mszę to słyszę jak to proboszcz czatuje z kimś na portalach i jak to wygadują księdzu że ma kochanki.
Co mnie to obchodzi. Ja idę do kościoła wyciszyć się posłuchać słów nawiązujących do ewangelii, a nie ile jakiś tam ksiądz ma kochanek.
Wie pani był już u nas taki ksiądz co miał kochankę, tu, u nas na miejscu, i to mężatkę. Mąż się o tym dowiedział, ale to już trwało ze trzy miesiące. Aferę taką zrobił i to w pasterkę jak ksiądz mówił kazanie o moralności, to ten mąż wcześniej podpiwszy podszedł do księdza wziął go za szaty  zaczął nim potrząsać i krzyczeć, że taki ksiądz nie powinien mówić o moralności, bo sam posuwa cudze żony. Ksiądz wyrwał się jakoś z objęć męża dał nurka na zakrystię zamknął się od środka.  Mąż dobijał się jeszcze kilka minut potem sobie poszedł mamrocząc coś pod nosem zdenerwowany. A ludzie mieli ubaw. Niektórzy nie wiedzieli o co chodzi dopytywali się. Inni patrzyli z politowaniem na męża.
Brunetka słuchając zrobiła wielkie oczy
Taaaak i co dalej?
Blondynka
No cóż ksiądz więcej się nie pokazał ludziom na oczy.
Brunetka
A co z tą żoną?
Blondynka
Wróciła do męża. Kochanek zwiał to i mąż dobry.
Brunetka kręciła głową z niedowierzaniem.
Blondynka

Tak że wracając do księdza po kolędzie, też powiedziałam mu że ludzie się śmieją  z wywodów na czacie, i żeby powiedział proboszczowi że parafianie sobie nie życzą słuchać plotek z ambony.
poczytaj  oceń ale nie kopiuj prawa autorskie

czwartek, 15 stycznia 2015

Ploteczki

Jak myślisz? czy masz w swoim ośrodku lekarza któremu możesz zaufać?
czy chodzisz tylko po receptę?

Co pewien czas wsiadam w pociąg i jadę do stolicy. Załatwiam sprawy  zdrowotne u specjalistów, ale wpadam  też i  z wizytą do dzieci.

Przyszłam na stację i czekam, jak większość pasażerów, pociąg się spóźnił,   ostatnio bardzo często to się zdarza. Zimno wszyscy zmarznięci, ale ludzie to rozumieją bo inwestycje na torach są ogromne.
Doczekaliśmy się wreszcie, każdy biegł aby znaleźć miejsce siedzące i udało, się w moim przedziale już nie ma miejsc siedzących, ludzie idą dalej szukać wolego miejsca.
W pociągu duszno chyba ze 30st Celsjusza nie ma czym oddychać, ale nikt nie próbuje otworzyć okna każdy skostniały z zimna chce się ogrzać.
Po kilku minutach zrobiło się ciepło pasażerowie zaczęli się rozbierać i nawiązywać rozmowy. Naprzeciw mnie usiadły dwie młode panie w wieku około 30-35 lat i zaczęły rozmowę …. rozebrać się trochę trzeba, bo można się przeziębić, a lekarzy u nas dobrych nie mamy, zwłaszcza w naszym mieście. Powiedziała blondynka do brunetki.

Wie pani ja wiem co mówię. Pewnego razu  zaczęły mi drętwieć części ciała, czoło, policzki, usta, poszłam do ośrodka tam przyjmował lekarz (tu wymieniła i opisała w którym gabinecie bo nazwiska zapomniała) czekałam w kolejce dwie godziny z hakiem, weszłam wreszcie mówię niewyraźnie (usta mam na wpół zdrętwiałe)z czym przyszłam, lekarz na mnie popatrzył i powiedział cyt. Niech pani poczeka bo ja mam teraz przerwę obiadową.  Popatrzyłam na lekarza zaniemówiłam z wrażenia i wyszłam. Po chwili podeszła do mnie pielęgniarka i pyta co mi jest dlaczego ja nie jestem w gabinecie u lekarza? To jej wybełkotałam co mi lekarz powiedział, że ma przerwę obiadową a ja mam wyjść i poczekać. Pielęgniarka zrobiła wielkie oczy ale nic nie powiedziała zaprowadziła mnie do gabinetu zabiegowego i wyszła najwidoczniej po innego lekarza. Ale ja nie czekając na lekarza zadzwoniłam po karetkę. Dyżurny z drugiej strony telefonu pytał o adres podałam Ośrodek zdrowia więc dyżurny pyta czy tam nie ma lekarza? Ja mówię jest ale kazał mi czekać bo on idzie na obiad.  Po chwili wpada pielęgniarka z innym lekarzem ale odpowiedziałam że już zadzwoniłam po karetkę i żadnej pomocy nie chcę od żadnego lekarza w tym ośrodku. Przyszedł też lekarz co to miał przerwę obiadową chciał się mną zająć zdążył zjeść obiad, ale odmówiłam, bardzo zdenerwowany wyszedł, a po mnie przyjechało pogotowie. Takie to doświadczenie miałam z lekarzami w naszym miasteczku. Wypisałam się z tego ośrodka i poszłam 20km dalej ale do lekarza któremu można zaufać. I panie wymieniły się adresami lekarza któremu można zaufać a ja byłam pomocna, użyczyłam karteczki i długopisu do zapisania numeru telefonu i adresu.
Nie kopiuj prawa autorskie