Dawno mnie tu nie było, a to ze względu na moją sytuację rodzinną, wiele się w moim życiu zmieniło. Jak wiecie od 2010r udzielałam się w UTW. W pierwszych pięciu latach z powodzeniem. Potem przyszła choroba w rodzinie i musiałam ograniczyć spotkania, więc i moje powodzenie zostało ograniczone. Ale nie ma nic bez przyczyny, nic nie dzieje się przypadkiem, Życie nauczyło mnie pokory. Dziś zaczynam od początku. Właściwie nie piszę tego do Was kochani, piszę to do siebie, weź się w garść kobieto, głowa do góry kobieto, skoro chcesz zacząć to zacznij i nie opowiadaj bzdur. Muszę coś wymyślić. Do miłego kochani.
Zezowate spojrzenie 100_krotki
środa, 14 października 2020
sobota, 2 lipca 2016
wtorek, 17 listopada 2015
Krzesimir Dębski
W zabytkowych wnętrzach miejscowego pałacyku w Chrzęsnem, gospodyni Anna Kękuś Poks gościła nas i wybitnego polskiego artystę muzyka, kompozytora Krzesimira Dębskiego.Światowej sławy gość prezentował nam na slajdach swoją twórczość, a także grał i śpiewał.Niezwykle skromny, kontaktowy kompozytor wielu znanych melodii do filmów, a nawet do filmu Charle Chaplina co mogliśmy zobaczyć i podziwiać.Na koncercie nie mogło zabraknąć studentów UTW. Nasi słuchacze nie opuszczają takich wspaniałych okazji do poznania tak wspaniałych utalentowanych osobowości. Wieczór upłynął nam na pogaduszkach przy herbatce i zwiedzaniu pałacyku.Gospodyni pani Anna zaprosiła nas za miesiąc. Będziemy gościć Stanisława Tyma. Dziękujemy. Będziemy,

W zabytkowych wnętrzach miejscowego pałacyku w Chrzęsnem, gospodyni Anna Kękuś Poks gościła nas i wybitnego polskiego artystę muzyka, kompozytora Krzesimira Dębskiego.Światowej sławy gość prezentował nam na slajdach swoją twórczość, a także grał i śpiewał.Niezwykle skromny, kontaktowy kompozytor wielu znanych melodii do filmów, a nawet do filmu Charle Chaplina co mogliśmy zobaczyć i podziwiać.Na koncercie nie mogło zabraknąć studentów UTW. Nasi słuchacze nie opuszczają takich wspaniałych okazji do poznania tak wspaniałych utalentowanych osobowości. Wieczór upłynął nam na pogaduszkach przy herbatce i zwiedzaniu pałacyku.Gospodyni pani Anna zaprosiła nas za miesiąc. Będziemy gościć Stanisława Tyma. Dziękujemy. Będziemy,
piątek, 16 października 2015
Wspaniałe popołudnie
Elżbieta Bednarczyk
Aktorka, tancerka, poetka, reżyserka
Polka i Australijka
Pięknie recytowała swoje wiersze, opowiadała i udokumentowała na slajdach jak wspaniale żyje się w Australii.
Opowiadała jak wygodnie i dostatnio żyją bezrobotni.
Jak czyste jest powietrze i żywność bez chemii.
Jak ludzie żyją bez stresu i wciąż są uśmiechnięci
Mimo 68 lat tańczy bez wysiłku i z wielką gracją
Dziękujemy Pani Elu za wspaniałe popołudnie
sobota, 12 września 2015
Lato w mieście
Lato w mieście
Współpraca wszystkich instytucji, to jest to, co
mieszkańcom naszej społeczności jest potrzebne, jak powietrze i woda.
W tym roku po raz pierwszy
od wielu lat spędziłam lato w mieście.
Tak się złożyło. Byłam
przekonana, jak wielu innych mieszkańców że będę się nudzić. Ku mojemu
zdziwieniu, wcale się nie nudziłam, wręcz przeciwnie dobrze się bawiłam. A to za sprawą naszych organizatorów OPS, KIS
i CKSiR pod patronatem burmistrzów i gminy. Opowiem wam (z mojej perspektywy) jak spędzali
mieszkańcy lato w naszym mieście.
Już w maju zapowiadało się
ciekawie.
Początek maja jak wiadomo
to w naszym kraju długi weekend.
2 maja…. to święto flagi,
miasto udekorowane flagami pięknie się prezentowało, ale było też mnóstwo
atrakcji takich jak spektakl ,,Kłamstwa Kozy’’ który przedstawiał zespół
PINOKIO z Nowego Sącza, dla dzieci i młodzieży, a dla dorosłych były inne atrakcje, wystawy, grille, zabawy na świeżym
powietrzu. Każdy mógł wybrać coś dla
siebie. To nie wszystko, gdyż nazajutrz
czekały dla mieszkańców inne atrakcje, bo i święto miało nieco inny charakter.
3 maja to była 224
rocznica uchwalenia Konstytucji.
W kościele Przemienienia
Pańskiego rozpoczęliśmy świętowanie Mszą Świętą. Przy akompaniamencie chóru Lux
Mea Msza Święta miała szczególną oprawę
i wyjątkową doniosłość. Po zakończeniu ceremonii poczułam się jakbym wychodziła
z filharmonii. Zapewniam to nie była tylko moja fantazja. Była to uroczystość którą trzeba przeżyć.
Atrakcji ciąg dalszy uświetniała Młodzieżowa
Orkiestra Dęta pod batutą Sławomira Łagockiego poprowadziła mieszkańców w
korowodzie ulicami miasta. Miło popatrzeć i posłuchać jak utalentowaną mamy
młodzież. Na tym nie stanęło, święto 3
maja zwieńczył koncert w wykonaniu studentów Akademii Muzycznej im. Stanisława
Moniuszki z Gdańska. To był wspaniały
dzień, uroczysty pełen patriotyzmu.
Wzruszająca i przepełniona
patriotyzmem była inscenizacja pod tytułem ,,w obronie Konstytucji 3 maja’’
zorganizowana przez Stowarzyszenie AB OVO z Olą na
czele. W tym miejscu trzeba wspomnieć o wielkim wkładzie pracy w rekonstrukcję
Jarosława S. Podziwiałam jak mieszkańcy z wielkim zaangażowaniem włączyli się
do odtwarzania naszej historii. To był wspaniały spektakl na świeżym powietrzu.
Miesiąc maj obfitował w
wiele atrakcji w naszym mieście.
Dzieci nie wiedziały którą
atrakcję wybrać.
Zajęcia taneczne czy
kolażu, ceramiczne czy plastyczne, fotograficzne czy piłkę nożną. Na brak atrakcji nie narzekały ani dzieci,
ani dorośli. Organizatorzy prześcigali się w pomysłach.
W muzeum Ziemi było wiele wystaw z których chętnie
korzystałam.
Państwo Apolonia i Tadeusz
dbają o historię naszego miasta. Tam
utrwalamy naszą historię, bo pamięć jest zawodna zwłaszcza w moim wieku.
W Bibliotece Publicznej było wiele koncertów połączonych z wystawą,
lub promocją książki. Bywałam na każdym. Zapewniam każdy zasługiwał na uznanie.
Dyr. Bogusia B zna gusta mieszkańców, wie jak nam sprawić przyjemność.
Pod koniec maja było
święto Działacza Kultury. W CKSiR
zorganizowano koncert piosenki francuskiej. Magdalena Tunkiewicz i Wojciech Bardowski zaśpiewali piosenki Edith
Piaff. Och co to był za koncert!!! Paryż, Wieża Eiffla, Pola Elizejskie, prawdę mówiąc przypomniały
mi się lata młodości. Och ta młodość!!! Tak szybko przeminęła!!!
Niezapomniany był też koncert na dzień Matki
który odbył się w szkole w nowej sali gimnastycznej, a zorganizowała go dyr.
Emilia . Każda mama wyszła z tego koncertu wzruszona i szczęśliwa, ten koncert
poruszył każde serce.
Hucznie w tym roku
obchodziliśmy ,,Dzień Dziecka’’ ,,Dzień Mamy i Taty’’ atrakcji było co nie
miara, zapewniam, jak nigdy dotąd.
Ale to nie wszystko. Były
dni miasta i to aż trzy dni, każdego dnia inne atrakcje. Od najmłodszych do
najstarszych. Dla siebie wybrałam dwa dni które spędziłam na stadionie z
mieszkańcami biesiadując.
Na zakończenie UTW też mieliśmy wspaniałą zabawę. Były nagrody,
podziękowania, ale i hulanki też. Mimo że rok akademicki zakończony, to nasze
spotkania trwały nadal. Spotykaliśmy się na rajdach rowerowych, wycieczkę do
Rudnik na Nordnic Walking w poszukiwaniu kwitnących nenufarów zorganizowała nam
Kasia R nasza rektor UTW.
Pod koniec wakacji jak co
roku świętujemy dożynki.
Dziękujemy rolnikom za ich
trud, ciężko wypracowane zboże na chleb powszedni. Nasi gospodarze gminy
stanęli na wysokości zadania i zgotowali nam dożynki jakich jeszcze nie było.
A wieczorem obejrzeliśmy
wspaniały koncert Czadomana.
Co niektórzy zdobyli nawet
autografy artystów.
Co roku od sześciu lat
spotykamy się na stadionie na ,,Bieg Bobra’’
Wśród studentów jest
biegaczka której kibicujemy, ale jest nas też dużo uprawiających Nordic Walking
i tam właśnie reprezentujemy UTW. Po pięciokilometrowym marszu byliśmy zmęczeni
ale i zadowoleni. Szybko zregenerowaliśmy siły, bo wieczorem czekała na nas
cudowna zabawa w ogródku jordanowskim. Dzieci miały możliwość obejrzeć spektakl
Teatru Animacji FalkoShow pt iluzja
marionetki. Następnie wystąpiła Młodzieżowa Orkiestra Dęta która
dynamicznie przygrywała utwory muzyki rozrywkowej. Wysłuchaliśmy też
pięknego śpiewu Marleny Bujniak i Kamila Śledziewskiego.
Stowarzyszenie Kobra
zaprezentowało sztuki walki i samoobrony.
Dodatkowo mogliśmy posłuchać
zespołu MAK i jego pięknych utworów muzyki etnicznej.
Tańce były do późna.
Na koniec lata jak i na
początku coś patriotycznego. Pojechałam pod pomnik poległych na Konarach, tam
odbyła się Msza święta polowa, po czym uroczyście złożyliśmy kwiaty.
W części artystycznej
wysłuchaliśmy koncertu patriotycznego w wykonaniu Wojciecha Bardowskiego. Do
śpiewania włączyli się wszyscy.
Następnego dnia w
bibliotece było narodowe czytanie. Tym razem Lalka Bolesława Prusa. Miło
posłuchać jak inni czytają dla nas. Lektorzy czytali świetnie. Poczułam się jak dziecko które słucha przed
snem bajeczki. Miłe wspomnienie.
W naszym mieście zaczyna
być tradycją piknik pszczeli. Toteż pszczelarze zaprosili na niedzielne
południe, zorganizowali to bardzo ładnie.
Po Mszy św. W kościele
Przemienienia Pańskiego koncert organowy w wykonaniu Jarosława Wróblewskiego
organy i Agnieszki Kaćmy flet. Po koncercie kiermasz produktów pszczelich, degustacja
miodów, zabawy, integracja społeczności. Tak właśnie ludzie w społeczności
spędzają miło czas.
To nie
wszystko tego lata.
Strażacy zapraszają na
swój jubileusz 100-nej rocznicy.
Muzeum już zapowiada
wystawę z tejże rocznicy.
Potem rocznica szkoły
podstawowej też zapowiada się ciekawie.
Zapewniam was że się nie nudziłam w mieście.
Mieliśmy wiele spotkań w
społeczności , jak i wiele spotkań klubowych. Imprez urodzinowych,
imieninowych, po prostu imprez integracyjnych
O rety a ja nie miałam
czasu wyjechać. Za chwilę początek roku akademickiego!
Jak widać współpraca
pomiędzy instytucjami pod patronatem
gminy i burmistrzów służy mieszkańcom
miasta i całej gminy.
sobota, 7 lutego 2015
Moje pięć minut
2010-2015
Choć miałam swoje 5 minut, to po gafach które popełniłam nieprzyjemny
zapach pozostanie na długo. Oby nie na zawsze.
Zaczynam nowy okres w swoim życiu Rok
2010 to początek mojego wieku emerytalnego.
Oj namieszało się wiele w moim życiu, a teraz czas oderwać się od
codzienności i pomyśleć o sobie. Do tej pory na pierwszym miejscu był dom
rodzina dzieci i jakaś tam praca w której nie zawsze czułam się dobrze Teraz
mam nadzieję na zmiany. Lepsze życie, bo dla siebie. Wraz
z emeryturą zapisałam się do UTW. Nie ukrywam liczyłam na dobrą zabawę, choć
nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Do UTW przyszłam z koszykiem wiedzy której nikt nie znał Także z bagażem doświadczeń z którymi poradzić
sobie nie mogłam w samotności.
Miałam
nadzieję że w grupie będzie mi łatwiej.
Pokazałam założycielom UTW że umiem robić filmiki, byli
zachwyceni. Za to uczestnicy?
podziwiali co prawda filmik, ale ploteczki czy to z zazdrości czy to zawiści
poszły, że chcę zrobić karierę. Jaką
miałam zrobić karierę? Tego nie powiedzieli.
W następnych latach chciałam się rozwijać uczyłam się
pisać projekty. Jeden nawet napisałam
dostałam granty zrealizowałam do końca. Ale nie
dogodziłam wszystkim. Pomyślałam
,,jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził. Próbowałam
uczyć się dalej, robiłam zdjęcia, klipy, do klipów wklejałam wywiady, to było coś nowego. Robiłam
kronikę z całych czterdziestu lat Uśmiechu Jesieni. Też było wiele zawiści i
zazdrości, ale i kilka pochwał. Dla tych kilku pochwał warto było się starać. A moja psychika dochodziła powoli do
równowagi.
Po śmierci w rodzinie znowu wpadłam w dołek. Było trudno.
W Okół siebie miałam mnóstwo ludzi, ale ani jednego człowieka. Musiałam
poradzić sobie sama.
Żeby nie siedzieć w domu czy leżeć w łóżku wychodziłam z
domu, do klubu, aby z domu.
Niektórzy do dziś dziwią się że śmierć w domu a ja
uciekam z domu. A to było dla mojego dobra.
W Centrum Kultury było mnóstwo
zajęć. Zaczęto realizować nowe projekty.
Poszłam. zapisałam
się, chodziłam uczyłam się, a na koniec ciężko się napracowałam.
Poproszono mnie aby zrobić z każdego projektu filmik to
było trudne, trzy projekty jednocześnie realizowane. Na większości warsztatach
powinnam być, żeby wiedzieć o czym robić filmik. A na koniec zrobić nie
powielając zdjęć w projektach. Udało się. Napracowałam się solidnie. Ale i
podziękowań było dużo. Choć bez
docinków zazdrośników się nie obeszło.
Rok 2014 upłynął pod znakiem ciężkiej twórczej pracy.
Ale!!!
Początek roku 2015 był fatalny.
W UTW zaczęto mnie omijać.
Pomyślałam że za dużo czasu spędziłam ostatnio w Centrum Kultury czy w
Muzeum.
A może jest coś o czym nie wiem?
Ludzie w Okół mnie stali się skryci, oziębli, obcy.
Poczułam się z tym
źle. Taka niepotrzebna. Odizolowana.
Na nikogo nic nikomu nigdy nie mówiłam. O plotkach mowy
być nie może.
Nie minął miesiąc nowego roku i popełniałam gafę jedną za
drugą.
Jeszcze ten wpis na facebooku. Co mnie podkusiło?.
To pewnie skumulowała się cała frustracja. Odizolowania i podziału.
Dostałam burę, wielką burę przy całej radzie programowej.
Spodziewałam się tego gdyż wcześniej słyszałam że w OPS aż huczy na mój temat.
O to żalu nie mam zasłużyłam sobie.
To bolało. Nie dlatego że
dostałam burę, byłam na to
przygotowana, ale dlatego że nie pozwolono dojść mi do słowa.
Nie pozwolono mi się wytłumaczyć. Próbowałam wtrącić
słowo ale nie miałam sił krzyczeć.
Nie zamierzam zasłaniać się chorobą, ani użalać się nad
sobą.
Zrozumiałam że mój czas się skończył. Teraz
przyszli nowi ludzie z nowymi pomysłami.
Już widzę że Ci ludzie już na starcie są bardziej
doceniani niż Ci którzy zaczynali w 2010 roku. Wcale nie mam na myśli siebie,
są bardziej twórczy ludzie. Życzę im satysfakcji z udziału w UTW a sobie
spokoju wewnętrznego.
Z perspektywy patrząc miałam swoje 5 minut jak to się
zwykło mówić.
Mimo wszystko zamierzam nadal uczestniczyć w wykładach,
korzystać z wyjazdów do teatru, a także we wszystkich projektach do których się
zakwalifikuję.
Mam jeszcze jedno
marzenie, chciałabym nauczyć choć kilka osób robić takie klipy-filmiki jak ja
umiem, chciałabym coś po sobie zostawić. Mam nadzieję że zdążę.
Mam nadzieję że mi się to uda.
sobota, 17 stycznia 2015
Rozmowy w podróży
W pociągu siedzę sama
rozwiązuję krzyżówkę czekam na odjazd pociągu.
W ostatniej chwili wpadają
dwie panie najwidoczniej znajome tylko z pociągu wnioskując z dalszej rozmowy.
Siadają naprzeciw mnie i zdyszane jeszcze spieszyły się żeby zdążyć przed
odjazdem pociągu, zaczęły przyjaźnie rozmawiać. Już myślałam że nie zdążę na
pociąg mówi blondynka do brunetki. Miałam księdza z wizytą i tak
się zagadaliśmy siedział ze czterdzieści minut.
Brunetka
A o czym z księdzem można
tak długo rozmawiać?
Blondynka
Nie wytrzymałam i
wygarnęłam księdzu co mi leży na wątrobie.
Brunetka zdziwiona
Taaaaak?? A co się u was
dzieje że trzeba księdzu wygarniać?
Blondyna
Ach żachnęła się, co pójdę do kościoła na mszę to
słyszę jak to proboszcz czatuje z kimś na portalach i jak to wygadują księdzu
że ma kochanki.
Co mnie to obchodzi. Ja
idę do kościoła wyciszyć się posłuchać słów nawiązujących do ewangelii, a nie
ile jakiś tam ksiądz ma kochanek.
Wie pani był już u nas
taki ksiądz co miał kochankę, tu, u nas na miejscu, i to mężatkę. Mąż się o tym
dowiedział, ale to już trwało ze trzy miesiące. Aferę taką zrobił i to w
pasterkę jak ksiądz mówił kazanie o moralności, to ten mąż wcześniej podpiwszy
podszedł do księdza wziął go za szaty zaczął nim potrząsać i krzyczeć, że taki
ksiądz nie powinien mówić o moralności, bo sam posuwa cudze żony. Ksiądz wyrwał
się jakoś z objęć męża dał nurka na zakrystię zamknął się od środka. Mąż dobijał się jeszcze kilka minut potem
sobie poszedł mamrocząc coś pod nosem zdenerwowany. A ludzie mieli ubaw.
Niektórzy nie wiedzieli o co chodzi dopytywali się. Inni patrzyli z
politowaniem na męża.
Brunetka słuchając zrobiła
wielkie oczy
Taaaak i co dalej?
Blondynka
No cóż ksiądz więcej się
nie pokazał ludziom na oczy.
Brunetka
A co z tą żoną?
Blondynka
Wróciła do męża. Kochanek
zwiał to i mąż dobry.
Brunetka kręciła głową z
niedowierzaniem.
Blondynka
Tak że wracając do księdza
po kolędzie, też powiedziałam mu że ludzie się śmieją z wywodów na czacie, i żeby powiedział
proboszczowi że parafianie sobie nie życzą słuchać plotek z ambony.
poczytaj oceń ale nie kopiuj prawa autorskie
poczytaj oceń ale nie kopiuj prawa autorskie
Subskrybuj:
Posty (Atom)




