sobota, 28 kwietnia 2012

                       Ślepia wilka


zaprosiłam na herbatkę Wiktorię, mam nadzieję że opowie nam coś ciekawego, Wiktoria to miła, wesoła, rezolutna kobietka, na pierwszy rzut oka wydaje się być okaz zdrowia i dobrego humoru, zawsze uczynna, i uśmiechnięta.
Zapraszam Wiki usiądź proszę przy kominku, poczęstuj się herbatką, i opowiedz nam swoją ciekawą historię, Czy będzie ciekawa to ocenicie sami- odpowiada Wiki,


Obecnie jestem już babcią jak wiesz bo jesteśmy w jednym wieku, i to traumatyczne przeżycie z dzieciństwa prześladowało mnie do sześćdziesiątego roku życia, ale może zacznę od początku.
Gdy miałam półtora roku moi przybrani rodzice wzięli mnie na wychowanie od wielodzietnej rodziny, byłam ósmym dzieckiem z rzędu więc trudno było wykarmić taką czeredę tuż po wojnie. Ale czasem się tak zdarzało, że jak kobieta wzięła dziecko na wychowanie to i szybko miała swoje, tak złożyło się i w tym przypadku, moja przybrana mama spodziewała się dziecka, gdy miałam 2 lata i 7 miesięcy nastąpił czas rozwiązania, a w latach 50-tych do porodu wzywano jeszcze babkę (zwłaszcza na wsi) a ponieważ w pobliżu nie było ,,akuszerki’’ to moja ,,mama’’ obudziła mnie (takie maleństwo) w środku nocy, ubrała w co kol wiek i powiedziała ,, Wiki musisz iść do babci Oli i powiesz żeby szybko przyjechała do mnie’’ a do babci Oli było 3km przez las, i ja poszłam było zimno mokro to był 28 kwiecień. W drodze do babci trzeba było pokonać śliską kładkę przez rzeczkę,


wówczas rwącą rzeczkę, przez górę piachu, i dosyć spory zagajnik, tam chodziliśmy na grzyby jesienią. Idąc przez ten zagajnik zobaczyłam przed sobą oczy …… wielkie błyszczące ślepia, strasznie się wystraszyłam, stanęłam jak wryta, ale ślepia popatrzały na mnie i poszły sobie, (podobno nad dziećmi czuwa opatrzność) to i ja poszłam dalej, nie pamiętam jak doszłam do babci Oli, jak wróciłam do domu, pamiętam tylko te moje traumatyczne sny, jak ślepia patrzą na mnie, jak ze śliskiej kładki wpadam do rwącej rzeczki, i pamiętam że na dźwięk ,,mamy’’ głosu sztywniały mi wszystkie mięśnie, a na słowa choć do mnie zaczynałam się jąkać, takie i podobne zdarzenia miały miejsce jeszcze nie raz, ale cóż mogło biedne dziecko zrobić? komu się poskarżyć? Kochało się mamę bez warunkowo. O tym że to nie była moja biologiczna mama dowiedziałam się później, o tym że miało miejsce takie zdarzenie dowiedziałam się dopiero rok temu, gdy na warsztatach z psychologii uniwersytetu trzeciego wieku mieliśmy testy, a ja zaczęłam dociekać dlaczego mam takie sny i dlaczego prześladują mnie te ślepia wilka, wzięłam mamę na spytki, zaczęłyśmy wspominać swoje młode lata, i mama mi powiedziała że właśnie wysłała mnie do babci gdy miałam 2lata i 7miesięcy przez kładkę i las w środku nocy, w deszczu i zimnie. I wiesz co? była z siebie bardzo zadowolona. Wyobrażasz sobie co ja czułam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz